...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Zdrowe grubaski

Lifestory

Dzieci tyją co raz bardziej. Lekarze biją na alarm, że mała ilość ruchu w parze z kilogramami frytek o dziwo nie są zdrowe dla naszych pociech. Tym sposobem nie jeden gimnazjalista waży więcej ode mnie, a ja martwię się, że przytyłem cztery kilogramy.

Nasza władza wyszła na przeciw potrzebom i zagrożeniom dzieciaczków i wprowadzili restrykcje wśród asortymentów sklepików i stołówek szkolnych. Brak cukru, glutenu, nie dosładzamy (chyba, że miodem). W skrócie. Na przerwie zjemy kalarepę z trawą, a na obiad zjemy suche ziemniaki z pszczołami.

Oczywiście tutaj wyolbrzymiam i rozumiem te ograniczenia. W końcu to dla zdrowia szkrabów. Nasuwa mi się jedna myśl. Przecież za moich szkolnych czasów żarliśmy cukierki tonami, a co to gluten to nawet kucharka nie wiedziała. I jak wyglądaliśmy? Ano normalnie. Na klasę przypadał zwykle jeden grubszy chłopak i jedna pulchniejsza dziewczyna, a czasami nawet nie. Nie wyobrażam sobie raz w tygodniu na przerwie szkolnej nie zjeść chociaż szyszki, andrutów, czy Flipsów czekoladowych. Kto jadł, ten się oblizał właśnie na myśl o tych łakociach. W połowie rzeczy, które wtedy jedliśmy pewnie był nawet azbest, uran i fragmenty elewacji budynku szkoły. Dziwnym trafem byliśmy zdrowi i szczupli.

Ktoś powie, że świat się zmienił. Tak? To coś mnie ominęło. Doba ma nadal 24h, na dworze można chodzić bez ryzyka napromieniowania rodem z Fallouta, a jak wczoraj przechodziłem obok sklepu sportowego to nawet nadal sprzedają piłki! Nie ludzie. Nie świat się zmienił tylko właśnie wy. Staliście się leniwi i wygodni. Po co dziecko wygonić na dwór?Przecież przed komputerem się nie pobrudzi, mamy na niego oko i nie będzie demoralizował się wśród hołoty biegającej za piłką za blokiem. Coś w tym jest. Krzywdzenie dzieci mianowicie. Lepiej zgonić na sklepiki szkolne, niż samemu dziecku zrobić kanapki. Lepiej powiedzieć, że stołówki tuczą dzieci, zamiast odmówić dziecku BigMaca. Nie wspominam już tutaj o wyganianiu na dwór, bo to jest zmora. Kompletny brak interakcji międzyludzkiej tworzy wynaturzenia w tak chłonnej i słabej psychice dziecka. Tym sposobem dzieci znęcają się nad sobą popychając słabsze jednostki do samobójstw lub narkotyków. Odtrącony chłopak gwałci swoją niedoszłą dziewczynę, a nie jedna dziewczyna po pijaku zostaje wykorzystana przez kilku, a nawet kilkunastu kolegów. I takie przypadki są co raz częstsze i co raz bardziej obojętnie przechodzą koło tego rodzice. Dziecko, które przychodzi pijane i naćpane (a raczej zostaje przywleczone) nie odczuwa nawet kary za to, co zrobiła. Po tygodniu może wyjść z powrotem na imprezę. Niezła kara, skoro w tygodniu podczas roku szkolnego i tak imprez nie ma.

Nie wspominam tutaj już o jakichkolwiek klapsach, bo to stało się tak niepoprawne i tępione, że to dzieci mają haka na rodzica, a nie rodzice władzę nad dzieckiem. Nigdy nie uważałem i nie sądzę by moje zdanie się zmieniło, ale klaps wychowawczy to nic złego. Nie mam na myśli bicia dziecka za to, że robi błędy na dyktandzie, ale cholera… Skoro jest niegrzeczne to czasami trzeba delikatnie pokazać kto tu rządzi i gdzie jest dziecka miejsce. Tymczasem rodzice uznają bezstresowe wychowanie poprzez to, że mają w dupie co dziecko robi, bo jak zaczną kontrolować to pewnie będzie gorzej. Tak się dzieje do pewnej granicy, po przekroczeniu tej granicy rodzice rozkładają smutno ręce i podpisują dokumenty umieszczające ich dziecko w ośrodku szkolno-wychowawczym. Przy czym wybielają się zganiając na środowisko, szkołę, ulicę, towarzystwo, na brutalnych filmach i grach kończąc.

Wychowanie dziecka jest trudne i nie nad każdym można zapanować. Z tego tylko względu stwierdzam, że nie tylko rodzice ponoszą winę za to, co się dzieje z dzisiejszymi dziećmi. Ale jednak – skoro nie zawsze da się zapanować nad tym, żeby dziecko było grzeczne, to nikt mi nie wytłumaczy, że nie da się zapanować nad wagą dziecka i gdy ta leci w górę to rodzic powinien się zainteresować.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno