...wchodzisz na blog na własne ryzyko... blog zawiera moje punkty widzenia...

Strona korzysta z plików cookies. Czytaj więcej Akceptuje

Życie jest fajne!

Lifestory

To wesoły i pusty slogan, który wielu powtarza sobie w różnych momentach życia, ale nie tylko.

Jest to też nazwa nowej i nietypowej kawiarni, która wkrótce zostanie otwarta w naszej Stolicy. Pracować w niej będą ludzie, chorzy na autyzm, a dzięki odpowiedniemu przygotowaniu zarówno lokalu jak i przyszłych pracowników jestem przekonany, że będzie to jeden z najchętniej odwiedzanych lokali w tej części Warszawy. To niesamowita szansa dla tych ludzi i doskonała okazja do przekonania się przez zwykłego pracodawcę do ludzi, którzy mniej lub bardziej są chorzy. Wiele z chorób takich jak autyzm potrafi się wycofać w pewnym stopniu dzięki właśnie przebywaniu z ludźmi, a niestety wielu zdrowych ludzi izoluje ich od siebie w mniej lub bardziej świadomy sposób. Poprzez unikanie kontaktu lub zachowywanie się jakby to tym zdrowym coś dolegało zrażamy siebie nawzajem i nie pomagamy ani troszkę.

Taki pomysł jak ta kawiarnia do doskonały sposób na pomoc dla obu stron, bo nie oszukujmy się – ci zdrowsi potrzebują tego bardziej, bo nadal widok człowieka cierpiącego na chorobę psychiczną lub niepełnosprawnego fizycznie wzbudza takie zainteresowanie, ze nie wiadomo, po tych spojrzeniach czy ludzie chcą zamknąć chorych w ZOO, cyrku czy może odstrzelić. Nie wiem jak bardzo trzeba być niedojebanym, żeby tak się zachowywać. To ludzie, którzy są ciekawsi od połowy z nas (tak – ode mnie też), a swoimi zdolnościami i osobowością wgniatają szarych ludzi w ziemię.

Jedynie szkoda, że tak mało takich inicjatyw powstaje, że aż trąbią o jednym takim przypadku w telewizji. Na zachodzie oprócz lokali, w których pracują stricte ludzie z problemami zdrowotnymi również tworzy się lokale dedykowane np dla starszych ludzi, którzy z takiego, czy innego powodu stracili pracę, a do zasłużonej emerytury mają jeszcze kilka lat. Wchodząc np do kawiarni, restauracji lub sklepu obsługiwanego przez takich ludzi jesteś na wstępie poinformowany o możliwym dłuższym oczekiwaniu na zamówienie lub o zwyczajną wyrozumiałość, bo ludzie tam pracujący mogliby być twoim rodzicem.

Patrząc na reakcje ludzi na widok osoby chorej, niedołężnej lub niepełnosprawnej mam ochotę strzelać do tych, którzy określają się mianem zdrowych. Większość z nich nie miało do czynienia z taka osobą w inny sposób jak tylko mijając ją na chodniku, a i tak w głowie mają, że co inne to jest złe. Ich osobowość jest na prawdę piękna, a zwłaszcza ludzi z autyzmem, gdy potrafią rzeczy tak niesamowite, że ciężko to objąć rozumem.

Jeśli będę któregoś razu znowu w Warszawie to na pewno odwiedzę ten lokal i jestem przekonany, że wychodząc z niego będę miał odczucie, że osoba która robiła moje zamówienie włożyła w nie więcej serca niż ktokolwiek kto dotychczas mnie obsługiwał.

A czy Ty już lubisz "2 sides of Loco"?

zamknij okno